Strózki - Wisniowa - Chańcza
Niedziela, 29 maja 2011
· Komentarze(0)
Obudzony przez budzik o godzinie 8.00 odczytałem esa od Damiana, że pada i nie jedzie, więc poszedłem spać dalej : (
Koło 14.30, po obiedzie miałem zamiar zebrać się na godzinkę na rower : )
Nikt nie odbierał, albo nie chciał wyjść, przed 15 masti się pytał czy idę.
Wyjechaliśmy 15.45 ujechaliśmy 2km i powrót by napompować dętkę.
Znowu dziwna sprawa znikania powietrza widzę będzie ...
Do cmentarza razem później sam ^ ^
Temperatura taka sobie - ~19c, tyle, że raz słońce świeciło raz nie : (
Powrót z Chańczy przy temperaturze 13c i krótkich spodenkach ^ ^
Ale widziałem kolesia w całym krótkim po cywilu, stwierdziłem, że jest ... i od razu zrobiło mi się cieplej. Ja chociaż rękawki miałem.
Podjazdy siłowo i widzę, że trzeba poćwiczyć szybkościówki na szosie.


Koło 14.30, po obiedzie miałem zamiar zebrać się na godzinkę na rower : )
Nikt nie odbierał, albo nie chciał wyjść, przed 15 masti się pytał czy idę.
Wyjechaliśmy 15.45 ujechaliśmy 2km i powrót by napompować dętkę.
Znowu dziwna sprawa znikania powietrza widzę będzie ...
Do cmentarza razem później sam ^ ^
Temperatura taka sobie - ~19c, tyle, że raz słońce świeciło raz nie : (
Powrót z Chańczy przy temperaturze 13c i krótkich spodenkach ^ ^
Ale widziałem kolesia w całym krótkim po cywilu, stwierdziłem, że jest ... i od razu zrobiło mi się cieplej. Ja chociaż rękawki miałem.
Podjazdy siłowo i widzę, że trzeba poćwiczyć szybkościówki na szosie.




