Pojechałem sobie na Golejów, przez Pipałę. Przez mokradła przeprowadziłem rower. Później w stronę klasztoru i asfaltem po starą basztę. 2 minuty poszukałem skrzynki i pojechałem - znajdę kiedy indziej : ) Przejeżdżając przez zwężenie jakiś dziadziuś walnął tekst : No, jeszcze tu kolarzy nie było : ) Później na Golejów, kilka rundek i jak się zaczęło ściemniać to do domu. Pod tesco już ciemnawo było, a pod domem ciemno : ) Wreszcie można pojeżdzić ot tak !
O 18 do Kurozwęk po skrzyneczkę z Diabelskiego Kamienia. Skrzyneczka szybko zdobyta, wpisaliśmy się i do domu. Wróciliśmy, pojeździliśmy po mieście. Później wyprostowaliśmy dwa haki i wyczyściliśmy słup ze starych ogłoszeń. Posiedzieliśmy gdzieś do 21 i na kolacje : )
Sporo po nowych ścieżkach, które często się kończyły i dużo po piachu, więc średnia niższa, ale za to temperatura w górę. Noga już tez wymęczona : ) 1:50:41 51%
Start 15:40 powrót 19:30 jak już ciemno było : ) Jeszcze gdzieś laczka złapałem, chyba jak zahaczyłem o dziką różę. Na powrocie 10,6C ; ) ale w krótkich nie było zimno, jedynie w palce u stóp. 2:27:09 66%