Wpisy archiwalne w kategorii

z Pawłem

Dystans całkowity:542.54 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:21:25
Średnia prędkość:25.33 km/h
Maksymalna prędkość:49.40 km/h
Suma podjazdów:728 m
Maks. tętno maksymalne:222 (107 %)
Maks. tętno średnie:157 (76 %)
Suma kalorii:12096 kcal
Liczba aktywności:10
Średnio na aktywność:54.25 km i 2h 08m
Więcej statystyk

Trening z Pawłem - > 3 szprychy mniej : )

Wtorek, 12 lipca 2011 · Komentarze(0)
O 17.15 wyjazd. Spotkaliśmy się na Pipale, niedaleko Barbary i na środku głównej ulicy zmienialiśmy pedały w dwóch rowerach. Szybka zamiana rowerami i 10 minut później jedziemy.
Do Golejowa spokojnie, przed odbiliśmy w lewo i kawałek po trasie rajdu, a później w stronę szczeki. Tam trochę przyspieszyliśmy, jedynie na kamieniach nieco wolniej po ostatniej glebie.
Później spacerowy sprincik od Rytwian do Szczeki, tam nawet sucho, a to dziwne. Później pożarówka i przed samym parkingiem w Stróżkach odbiliśmy w lewo.
Tam przejechaliśmy przez niezłe błoto, i tu Geax Barro Mountain pokazał, że nie ślizga się tak na boki jak Racing Ralph. Później okazało się, że strasznie szybko "rozbiera" się z błota, rzucając przy tym niemiłosiernie.Dojechaliśmy do jakiejś wioski i od razu w prawo, coby asfaltem nie jechać.
Później pechowy patyk.., a w zasadzie gałąź -> 3 urwane szprychy + dość mocna centra. Jedną sąsiednią również lekko wygięło. No to już mam koło bez 4 szprych bo wczoraj też jedną straciłem .
Wróciliśmy się do pierwszej większej leśnej drogi i za niedługo dojechaliśmy do asfaltu. Myśleliśmy, że wyjedziemy koło Połańca, a wyjechaliśmy w Rudnikach. Spokojny powrót ~28km/h standardowo przez Rude-Szczeke-Rytwiany-Pireneje. W Rudzie na haku za Pawłem coby koleżanek z ostatniej wtopy nie spotkać. Na szczęście ich tam nie było.
Jechało również dwóch młodych, jakieś 12 lat chłopaków, jeden z pro rogami ustawionymi pionowo, próbowaliśmy udawać zmęczonych, żeby na nas haku pociągnęli chwile, a później się pościgać jednak nie załapali haczyka.
Pirenejami dość mocno w górę.
Pod wiaduktem zamiana pedałów i Paweł pojechał do domu, ja zaś do Kurozwęk.
W drodze powrotnej spotkałem Dominika, który pytał się czemu mam taki brudny strój, odpowiedziałem, że po lesie jeździłem, a był on brudny jeszcze od pińczowskich pól ryżowych.
Po drodze zawitałem jeszcze do dziadka na działkę. Obciąłem urwane szprychy, zjadłem jabłko, chwilę posiedziałem i wróciłem do domu.
Po treningu zjadłem trochę makaroni z mięsem, a później pomagałem przy kiszeniu ogórków ^^

Jutro coś mocniej będzie dzisiaj jeszcze spokojnie po niedzielnym maratonie. Ogólnie widać, że forma się trzyma i jazda nawet ciężka sprawia mega frajdę. Trzeba się już szykować na następny maraton -> Zagnańsk - 24 lipca

Wrażenenia nt. jazdy Poisonem E605 by Paweł
Hm, ciężko to subiektywnie oceniać, gdyż inna geo i za krótka przejażdżka. Na pewno bardziej sportowa geo poprzez mostek na minus ale nie o tym mowa. Chciałem sprawdzić 3 części:
- Geax Barro Mountain -> na pewno lepiej się trzyma niż RaRa, ale wygrałbym ją dopiero jadąc w góry, a nie u siebie na nizinnych terenach, na co sama nazwa wskazuje. Opony nabite dość mocno + twardy Manitou Skareb, więc ciężko je ocenić obiektywnie. Z błota się oczyszczają szybko i rzucają niemiłosiernie, opory toczenia też spore, zostaje przy RaRa lub czymś równie szybkim. : )

- Avid Elixir CR 185/160mm -> Z przodu klocki dość mocno starte, więc i klamka się głęboko zapadała. Ogólnie jak to hydrauliki chodzi inaczej niż v-ka. Jakoś dla mnie dopóki pewnie bym się nie przyzwyczaił to wszystkie hydrauliki mają brak modulacji i w sytuacji kryzysowej mógłbym zrobić pięknego fikołka.

- Składaki na ZTR-ach i D711/D712 -> ciężko ocenić ze względu na opony. Trud jazdy wyrównał się z moimi dzięki oponom - opory. Piasta cyka głośniej niż moja, no i jakieś 700g mniej niż moje kloce - JoyTech + Alexrims X2100.

Rozjazd przed Pińczowem z Pawłem

Sobota, 9 lipca 2011 · Komentarze(0)
Pożarówka do Rytwian i powrót przez Rytwiwany.
Spokojnie, tylko podjazd na pożarówce mocno zaliczony.
Średnia trochę wyższa by była, ale czekałem aż Paweł odbierze telefon i krążyłem po Pocieszce. Niestety Pawła przeziębienie złapało i nie pojechał :(.
Mi z kolei udało się wygrać w swojej kategorii i zając drugie miejsce w Open na 130 osób : ) - > MtbCrossMaraton - Pińczów
Trening bez pulsometru, bo nie chciało mi się po niego wracać : )