17.50 sms od Damiana czy jadę o 18 z pod wiaduktu z nim i Jankiem. Nie namyślając się wiele szybko się ubrałem i miałem jechać, to musiałem jeszcze jeszcze jedną rzecz zrobić. Pod wiaduktem 18.05 i gonitwa za szosami : ) Ja na laczkach >800g, a reszta na szosach. Ogólnie spokojny trening, a jak na resztę to mega spokojny : ) Na początku ciepło, później już fajnie chłodniej koło 25C : ) Rytwiany-Połaniec-Wilkowa-Rytwiany 0:46:48 37%
Obudzony przez budzik o godzinie 8.00 odczytałem esa od Damiana, że pada i nie jedzie, więc poszedłem spać dalej : ( Koło 14.30, po obiedzie miałem zamiar zebrać się na godzinkę na rower : ) Nikt nie odbierał, albo nie chciał wyjść, przed 15 masti się pytał czy idę. Wyjechaliśmy 15.45 ujechaliśmy 2km i powrót by napompować dętkę. Znowu dziwna sprawa znikania powietrza widzę będzie ... Do cmentarza razem później sam ^ ^ Temperatura taka sobie - ~19c, tyle, że raz słońce świeciło raz nie : ( Powrót z Chańczy przy temperaturze 13c i krótkich spodenkach ^ ^ Ale widziałem kolesia w całym krótkim po cywilu, stwierdziłem, że jest ... i od razu zrobiło mi się cieplej. Ja chociaż rękawki miałem.
Podjazdy siłowo i widzę, że trzeba poćwiczyć szybkościówki na szosie.
hmm, bez sił. Ogolnie noga podawała przez 0,5h - od 1,5h do 2h, a przez resztę czasu nie. Jakoś bez sił, ale jutro będzie lepiej. Sporo asfaltu dzisiaj.