Pojechałem sobie na Golejów, przez Pipałę. Przez mokradła przeprowadziłem rower. Później w stronę klasztoru i asfaltem po starą basztę. 2 minuty poszukałem skrzynki i pojechałem - znajdę kiedy indziej : ) Przejeżdżając przez zwężenie jakiś dziadziuś walnął tekst : No, jeszcze tu kolarzy nie było : ) Później na Golejów, kilka rundek i jak się zaczęło ściemniać to do domu. Pod tesco już ciemnawo było, a pod domem ciemno : ) Wreszcie można pojeżdzić ot tak !
Pożarówka do Rytwian i powrót przez Rytwiwany. Spokojnie, tylko podjazd na pożarówce mocno zaliczony. Średnia trochę wyższa by była, ale czekałem aż Paweł odbierze telefon i krążyłem po Pocieszce. Niestety Pawła przeziębienie złapało i nie pojechał :(. Mi z kolei udało się wygrać w swojej kategorii i zając drugie miejsce w Open na 130 osób : ) - > MtbCrossMaraton - Pińczów Trening bez pulsometru, bo nie chciało mi się po niego wracać : )
Miałem pojeździć na tre, ale synek namówił mnie żeby jechać z nimi do Kurozwęk. Po 10 minutach robienia kółek na trzecim upuscie pojechałem sam. Łapy mi zamarzały mimo 9C... Jutro już mocniej i dalej. Średnia realna duuużo wyższa : )