Zadusznik z Kubą + Opuszczona wioska
Środa, 29 czerwca 2011
· Komentarze(1)
Kategoria z Janikiem, z Czerwcem, z Trixterem, z kubaboch, z kimś, RR 2.25, >50km
Przeglądając pewnego dnia bikestatsa, znalazłem taki oto wpis - > Wyprawa do Połańca przez Zaduszniki
Pomyślałem, że pewnego dnia też się tam wybiorę obejrzeć most.
I tak oto mamy 29 czerwiec, początek wakacji, ładna pogoda ~20c.
Z Kubą się umówiliśmy i jedziemy. Spokojnie pożarówka do Stróżek.
Później patrzymy na mapy i włączamy GPS-a. Nie był to do końca mądry pomysł, bo most w Zadusznikach jest dla ciufci i pieszych/rowerzystów.
Nawigacja prowadziła nas zaś do pierwszego mostu - 20km dalej.
Od razu coś mi się nie podobało, ale dopiero po 4km się zorientowaliśmy.
Wróciliśmy się te 4km jadąc koło rur lecących z Elektrowni Połaniec
do Osieka do jakiegoś zakładu zajmującego się wydobyciem siarki.

Przed samym mostem trochę błotka. Później przejazd pod torami.

Później 200metrów i już jesteśmy na moście.
Mega fajnie, jedziesz 30km/h, te blachy się tłuką na każdym łączeniu
...a Wisła 30metrów niżej : )
Przejechaliśmy na drugą stronę i już jesteśmy w województwie Podkarpackim.
Tam chwilę siedliśmy i zaczęliśmy robić zdjęcia. Było tam jeszcze parę osób.
Było również Cinquencento, na którym muzyka leciało na mega przesterze ; ).
Później telefon od Kacpra do Bochena czy jedzie szukać skrzynki.
Umówił się z Nim wstępnie na 18 pod blokiem.









Bochen -> Model i Król tego świata w jednym : )



Zdjęcia użytkownika adamjcf
Mam nadzieję, że nie będzie miał pretensji o te zdjęcia, w końcu też rowerzysta:)
Wracając jeszcze dwie fotki na Wiśle.


Powrót trochę wolniej, bo Bochen już lekko z tyłu zostawał.
Telefon od Kacpra na Pocieszce, że oni już jadą.
Więc rura do domu, zjadłem kurczaka i od razu w drogę.
Jechaliśmy w sumie w 5 osób.
Ja, TrixRer, Michał, Kubą i Kacper.
Do pożarówki główną na Osiek.
Michał z przodu, ja z Mateuszem środek, Kacper z Kubą z tyłu.
Tempo całkiem całkiem.
Przecinamy drogę na Strzegomek i dalej pożarówka.
Za jakieś 2km odbijamy w wąską dróżkę w lewo - według wskazań GPS-u.
Później 800km tą dróżką i dojeżdżamy do równoległej do pożarówki.
Mała kłótnia między Kacprem i Michałem czy jechać w lewo czy w prawo.
W końcu zdecydowaliśmy się jechać prawo i za 100metrów widać już było domy ; ) .
Oczywiście chłopaki odszyfrowali ukryte hasło, więc szukania nie było.
Skrzynka w rogu stodoły, przykryta sianem.
Oczywiście na nasze nieszczęście rozkopaliśmy nie ten róg,
...a było tam gniazdo os..
Za chwilę jednak znaleźliśmy skrzynkę, wpisaliśmy się do niej.
Dorzuciłem do niej jedną łatkę rowerowa, a Kuba obciął paznokcie.

Spakowaliśmy skrzynkę i zakopaliśmy ją z powrotem.
TrixTer zrobił kilka zdjęć rowerom.



Pochodziliśmy trochę po domach. Były dość zniszczone, co widać na zdjęciach.
Ludzi powyrywali kable, rozburzyli piece kaflowe, niszcząc przy okazji inne rzeczy i robiąc bałagan po sobie.
Dlatego nie podaję publicznie dokładnie gdzie jest ta wioska.
Jeśli ktoś chce proszę o kontakt, podam namiary :).
Chyba, że ktoś woli poszukać.

Nie chcemy by wioskę tą zniszczono, ani żeby było miejscem dla żuli.
Wioska nie dawno została opuszczona bo na jednym z domow byl rok 1967 a na stodole 1972.
Kilka zdjęć od Kacpra.





W tej wiosce ludzie bawią się w ASG, jak widać przegotowane wszystko

Jadąc prosto inną drogą wyjechaliśmy koło Strzegomka.
Później powrót pożarówką tą samą drogą.
W Staszowie zgubiliśmy koło szpitala Kacpra i Michała.
Podjeżdżając pod blok siedzimy chwilę i podjeżdżają 4 wozy strażackie.
Rura w Mateuszem, a Kuba został.
Coś się pali 2 bloki dalej.
Jeden strażak się potknął, drugi nie umiał równo wężą puścić, żeby się rozwinął..
Szybko się jednak zmyliśmy, bo trochę dziwnie w uciapanym stroju stać wśród tylu ludzi : )
Poszedłem się przebrać, wróciłem to przybyła jeszcze Magda.
Opuściliśmy ich z Bochenem i pojechaliśmy do Centrum po zakupy.
Później na Jana i Brianek opowiadał o swojej lasce z Katowic i ile to on z nią pisze/rozmawia i jak to on ją kocha ^ ^
Ogólnie mega udany dzień
: )
Dane z pulsaka tylko z Zadusznik : )
Pomyślałem, że pewnego dnia też się tam wybiorę obejrzeć most.
I tak oto mamy 29 czerwiec, początek wakacji, ładna pogoda ~20c.
Z Kubą się umówiliśmy i jedziemy. Spokojnie pożarówka do Stróżek.
Później patrzymy na mapy i włączamy GPS-a. Nie był to do końca mądry pomysł, bo most w Zadusznikach jest dla ciufci i pieszych/rowerzystów.
Nawigacja prowadziła nas zaś do pierwszego mostu - 20km dalej.
Od razu coś mi się nie podobało, ale dopiero po 4km się zorientowaliśmy.
Wróciliśmy się te 4km jadąc koło rur lecących z Elektrowni Połaniec
do Osieka do jakiegoś zakładu zajmującego się wydobyciem siarki.

Przed samym mostem trochę błotka. Później przejazd pod torami.

Później 200metrów i już jesteśmy na moście.
Mega fajnie, jedziesz 30km/h, te blachy się tłuką na każdym łączeniu
...a Wisła 30metrów niżej : )
Przejechaliśmy na drugą stronę i już jesteśmy w województwie Podkarpackim.
Tam chwilę siedliśmy i zaczęliśmy robić zdjęcia. Było tam jeszcze parę osób.
Było również Cinquencento, na którym muzyka leciało na mega przesterze ; ).
Później telefon od Kacpra do Bochena czy jedzie szukać skrzynki.
Umówił się z Nim wstępnie na 18 pod blokiem.









Bochen -> Model i Król tego świata w jednym : )



Zdjęcia użytkownika adamjcf
Mam nadzieję, że nie będzie miał pretensji o te zdjęcia, w końcu też rowerzysta:)
Wracając jeszcze dwie fotki na Wiśle.


Powrót trochę wolniej, bo Bochen już lekko z tyłu zostawał.
Telefon od Kacpra na Pocieszce, że oni już jadą.
Więc rura do domu, zjadłem kurczaka i od razu w drogę.
Jechaliśmy w sumie w 5 osób.
Ja, TrixRer, Michał, Kubą i Kacper.
Do pożarówki główną na Osiek.
Michał z przodu, ja z Mateuszem środek, Kacper z Kubą z tyłu.
Tempo całkiem całkiem.
Przecinamy drogę na Strzegomek i dalej pożarówka.
Za jakieś 2km odbijamy w wąską dróżkę w lewo - według wskazań GPS-u.
Później 800km tą dróżką i dojeżdżamy do równoległej do pożarówki.
Mała kłótnia między Kacprem i Michałem czy jechać w lewo czy w prawo.
W końcu zdecydowaliśmy się jechać prawo i za 100metrów widać już było domy ; ) .
Oczywiście chłopaki odszyfrowali ukryte hasło, więc szukania nie było.
Skrzynka w rogu stodoły, przykryta sianem.
Oczywiście na nasze nieszczęście rozkopaliśmy nie ten róg,
...a było tam gniazdo os..
Za chwilę jednak znaleźliśmy skrzynkę, wpisaliśmy się do niej.
Dorzuciłem do niej jedną łatkę rowerowa, a Kuba obciął paznokcie.

Spakowaliśmy skrzynkę i zakopaliśmy ją z powrotem.
TrixTer zrobił kilka zdjęć rowerom.



Pochodziliśmy trochę po domach. Były dość zniszczone, co widać na zdjęciach.
Ludzi powyrywali kable, rozburzyli piece kaflowe, niszcząc przy okazji inne rzeczy i robiąc bałagan po sobie.
Dlatego nie podaję publicznie dokładnie gdzie jest ta wioska.
Jeśli ktoś chce proszę o kontakt, podam namiary :).
Chyba, że ktoś woli poszukać.

Nie chcemy by wioskę tą zniszczono, ani żeby było miejscem dla żuli.
Wioska nie dawno została opuszczona bo na jednym z domow byl rok 1967 a na stodole 1972.
Kilka zdjęć od Kacpra.





W tej wiosce ludzie bawią się w ASG, jak widać przegotowane wszystko

Jadąc prosto inną drogą wyjechaliśmy koło Strzegomka.
Później powrót pożarówką tą samą drogą.
W Staszowie zgubiliśmy koło szpitala Kacpra i Michała.
Podjeżdżając pod blok siedzimy chwilę i podjeżdżają 4 wozy strażackie.
Rura w Mateuszem, a Kuba został.
Coś się pali 2 bloki dalej.
Jeden strażak się potknął, drugi nie umiał równo wężą puścić, żeby się rozwinął..
Szybko się jednak zmyliśmy, bo trochę dziwnie w uciapanym stroju stać wśród tylu ludzi : )
Poszedłem się przebrać, wróciłem to przybyła jeszcze Magda.
Opuściliśmy ich z Bochenem i pojechaliśmy do Centrum po zakupy.
Później na Jana i Brianek opowiadał o swojej lasce z Katowic i ile to on z nią pisze/rozmawia i jak to on ją kocha ^ ^
Ogólnie mega udany dzień
: )
Dane z pulsaka tylko z Zadusznik : )


