Pojechałem sobie na Golejów, przez Pipałę. Przez mokradła przeprowadziłem rower. Później w stronę klasztoru i asfaltem po starą basztę. 2 minuty poszukałem skrzynki i pojechałem - znajdę kiedy indziej : ) Przejeżdżając przez zwężenie jakiś dziadziuś walnął tekst : No, jeszcze tu kolarzy nie było : ) Później na Golejów, kilka rundek i jak się zaczęło ściemniać to do domu. Pod tesco już ciemnawo było, a pod domem ciemno : ) Wreszcie można pojeżdzić ot tak !