Wpisy archiwalne w miesiącu

Lipiec, 2011

Dystans całkowity:979.55 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:43:02
Średnia prędkość:22.76 km/h
Maksymalna prędkość:58.60 km/h
Suma podjazdów:1591 m
Maks. tętno maksymalne:212 (102 %)
Maks. tętno średnie:189 (91 %)
Suma kalorii:19023 kcal
Liczba aktywności:25
Średnio na aktywność:39.18 km i 1h 43m
Więcej statystyk

Rozjazd przed Pińczowem z Pawłem

Sobota, 9 lipca 2011 · Komentarze(0)
Pożarówka do Rytwian i powrót przez Rytwiwany.
Spokojnie, tylko podjazd na pożarówce mocno zaliczony.
Średnia trochę wyższa by była, ale czekałem aż Paweł odbierze telefon i krążyłem po Pocieszce. Niestety Pawła przeziębienie złapało i nie pojechał :(.
Mi z kolei udało się wygrać w swojej kategorii i zając drugie miejsce w Open na 130 osób : ) - > MtbCrossMaraton - Pińczów
Trening bez pulsometru, bo nie chciało mi się po niego wracać : )

Nad Wisłę z Kacprem i Michałem : )

Czwartek, 7 lipca 2011 · Komentarze(0)
Z rana zmienione opony wraz z Kacperem.
Przód - RR 2.25 -> Gato 1.9
Tył - Kojak 1.35 -> RR 2.25
Kacprem - Slicki - > Traktory

O 16.10 u Michała pod domem ruszamy z lekkim wiatrem w plecy, jest ok, puls niziutki. Na Golejów przez las. Później przez trasę zeszłorocznego wyścigu i w stronę klasztoru. Nawet sucho, oczywiście ja zachowawczo na kamyczkach po ostatniej glebie ; (. Za klasztorem, na ławeczkach 5 minut odpoczynku i szybka decyzja, że jedziemy w stronę Szczeki. Wspomnieliśmy z Kacprem jak w pierwszej gimnazjum jeździliśmy do Szczeki przez jakieś pola, prowadząc rowery po pół godziny :). Jadąc tam co chwilę zwalnialiśmy bo kałuże, tylko Michał szedł przez nie szybko. Później spokojnie podjazd w Szczece, i pożarówka w stronę Strózek. Później szybko decyzja, że jedziemy dalej bo Wisła niedaleko. PRzejchaliśmy przez jaieś spore błoto i wyjechaliśmy w Tursku Małym, jakieś 1,5km od Wisły, chociaż mi wydawało się, że jest więcej wspominając niedawną wycieczkę z Kubą do Zadusznik. Dojechaliśmy do Wisły, tam umyłem sobie ładnie buty i nogi. Posiedzieliśmy chwilę, pogadaliśmy i poszliśmy się pobawić łódkami stojącymi obok. Były one przywiązane na linie, około metra od brzegu, dryfując sobie. Przyciągnąłem ją, i wszedłem na nią po chwili, a Michał ją trzymał, cobym nie odpłynął. Zebraliśmy się zaraz i w stronę do którego było dalej niż nam się wydawało - około 5km. Później przeprowadziłem ekipę przez Połaniec i w stronę domu, niestety tym razem pod lekki wiatr. Z Rudzie postanowiliśmy stanąć w sklepie. Kacprem wypił 2 oranżady, Michał jedną i puszkę Coli i zjadł loda. Posiedzieliśmy chwilę. Kacper zauważył, że ma laczka, więc trochę go podpompował, później czynił to jeszcze kilka razy. Obok na boisku grały jakieś dzieci. Wyjeżdżając z pod sklepu chciałem Michałowi pokazać jak fajnie się kręci jedną nogą w SPD w powietrzu i zaliczyłem glebę .. wprost w kałużę : ( Oczywiście leżąc zacząłem się śmiać, a cała reszta ze mnie : (. Na dodatek przechodziły jakieś dwie dziewczyny. Smiejąc się ze mnie, zaoferowały chusteczki, ale podziękowałem i pojechaliśmy dalej, bo wstyd jak nie wiem .. Noga cała w błocie. Pomknęlismy prosto w Rudzie i później przez las. W pierwszej większej kałuży się obmyłem : ). A później coraz większe tylko były, Michał sprawdzał za każdym razem głębokość jadąc pierwszy. Później już asfaltem. Pod sklepem w Rytwianach zmiana dziurawej dętki i jeszcze jedna oranżada. Powrót przez zakład handlu.

Ogólnie jazda bardzo udana, poza glebą, która pewnie będzie mi wypomina przez dłuższy czas : ). Puls niziutki według zaleceń lekkiego treningu, nie wiem czy aż nie za lekkiego. A dziewczyny znajdziemy na fejsbuku, w Rudzie dużo osób nie mieszka ; ).
Dzięki chłopaki za wspólną jazdę.





Symulacja podjazdów na trenażerze.

Środa, 6 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Rolka
Trening - 1,15h
8 podjazdów po 1,15minuty
6 kadencyjnie, 2 siłowo

No cóż, mało przyjemne, ale lało jak diabli.
A później miałem przez minutę ciemno przed oczami... ; (

Trening Połaniec - Chańcza / Interwały

Wtorek, 5 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Samotnie, RR 2.25, >50km
O 15 wyszło słońce, wielkie zaskoczenie ; o
Około 16.30 wyjechałem z domu w stronę Połańca.
Do Połańca ładnie z wiatrem, 2 interwały i średnia wyszła ~31,3km/h licząc przejazd przez miasto wyjeżdżając.
Z powrotem pod wiatr, sporo ciężej, również 2 interwały.
W Rytwianach asfalt mokry a przejeżdżając przez miasto zaczęło padać, jednak stwierdziłem, że dopiero ulewa może mnie odsunąć od treningu. OD 3 upustu spokój i do Chańczy pod wiatr. Za Kurozwękami 2, już króciutkie interwały. W Chańczy średnia 30,2km/h jest ok : ). Powrót z wiatrem, od Kurozwęk porządne wyciszenie więc średnia trochę spadła, nie mówiąc już o średniej kadencji : )
Wszystkie interwały kadencyjne, gdyż ostatnio z powodu braku środkowej zębatki jeździłem dość siłowo.

Interwały: 180, 150, 120, 90, 60 ,30 - wszystkie kadencyjnie

Do Kurozwęk z Kubą

Poniedziałek, 4 lipca 2011 · Komentarze(0)
Telefon od Kuby 16.30 czy jedziemy gdzieś jakby przestało padać?
Odpowiedzieć oczywista - jasne, że tak : )

Koło 18 się zebraliśmy i wyjeżdżając z miasta zaczęło padać, jednak się tym nie przyjmowaliśmy. Wody z asfaltu też pełno na nas leciało : ) W Kurozwękach się zawróciliśmy. Na powrocie przejazd przez błoto, około 500metrów ze średnia 10km/h ?
Gdyby nie to naszą średnia była dość szalona - >30km/h.
Wróciliśmy przemoczeni i brudni : )
A następnego dnia na łańcuchu rdza, jednak wraz z kasetą został on 2 dni później wymieniony na nowy.
A to wszystko przy temperaturze 16,1C :)

Chańcza- Rtywiany - Golejów - Kłoda - Tuklęcz

Sobota, 2 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria >50km, RR 2.25, Samotnie
O 15 przestalo padać, a o 16 wybrałem się na rower.
Najpierw na Chańczę, przez podjazd w Korytnicy coby się zdążyć wyciszyć.
Na Chańczu jakaś impreza na 4-rech wiatrach, większośc samochodów na tablicach TOS, TJE, i kieleckich. Później przez pola, więc średnia spadła o 4km/h i ubrudziłem rower. Tam nikogo się było i na działkę. Rozmiotłem piach na kostce zjadłem 2 jagodzianki i o 18.30 do domu, bo znowu zbierało się na deszcz : (. Dojechałem do domu, "ładna" pogoda więc poleciałem pożarówka do Rytwian, na Pocieszcze oczywiście mnie pies musiał pogonić, później przez las na Golejów, zjazdem na Rytwiany i na Kłodę. Przed Kłodą kolejny pies, tym razem duży zaczął mnie gonić, jednak po zwolnieniu wrócił do trzech dziadków sączących piwo. Powrót przez Tuklęcz. Miałem jeszcze zrobić jedno kółko przez Tuklęcz, ale zaczęły padać pojedyncze krople i wróciłem przez zakład handlu do domu. Niby nic, a jednak 70km do przodu, mimo niesprzyjającej pogody : )