Nad Wisłę z Kacprem i Michałem : )

Czwartek, 7 lipca 2011 · Komentarze(0)
Z rana zmienione opony wraz z Kacperem.
Przód - RR 2.25 -> Gato 1.9
Tył - Kojak 1.35 -> RR 2.25
Kacprem - Slicki - > Traktory

O 16.10 u Michała pod domem ruszamy z lekkim wiatrem w plecy, jest ok, puls niziutki. Na Golejów przez las. Później przez trasę zeszłorocznego wyścigu i w stronę klasztoru. Nawet sucho, oczywiście ja zachowawczo na kamyczkach po ostatniej glebie ; (. Za klasztorem, na ławeczkach 5 minut odpoczynku i szybka decyzja, że jedziemy w stronę Szczeki. Wspomnieliśmy z Kacprem jak w pierwszej gimnazjum jeździliśmy do Szczeki przez jakieś pola, prowadząc rowery po pół godziny :). Jadąc tam co chwilę zwalnialiśmy bo kałuże, tylko Michał szedł przez nie szybko. Później spokojnie podjazd w Szczece, i pożarówka w stronę Strózek. Później szybko decyzja, że jedziemy dalej bo Wisła niedaleko. PRzejchaliśmy przez jaieś spore błoto i wyjechaliśmy w Tursku Małym, jakieś 1,5km od Wisły, chociaż mi wydawało się, że jest więcej wspominając niedawną wycieczkę z Kubą do Zadusznik. Dojechaliśmy do Wisły, tam umyłem sobie ładnie buty i nogi. Posiedzieliśmy chwilę, pogadaliśmy i poszliśmy się pobawić łódkami stojącymi obok. Były one przywiązane na linie, około metra od brzegu, dryfując sobie. Przyciągnąłem ją, i wszedłem na nią po chwili, a Michał ją trzymał, cobym nie odpłynął. Zebraliśmy się zaraz i w stronę do którego było dalej niż nam się wydawało - około 5km. Później przeprowadziłem ekipę przez Połaniec i w stronę domu, niestety tym razem pod lekki wiatr. Z Rudzie postanowiliśmy stanąć w sklepie. Kacprem wypił 2 oranżady, Michał jedną i puszkę Coli i zjadł loda. Posiedzieliśmy chwilę. Kacper zauważył, że ma laczka, więc trochę go podpompował, później czynił to jeszcze kilka razy. Obok na boisku grały jakieś dzieci. Wyjeżdżając z pod sklepu chciałem Michałowi pokazać jak fajnie się kręci jedną nogą w SPD w powietrzu i zaliczyłem glebę .. wprost w kałużę : ( Oczywiście leżąc zacząłem się śmiać, a cała reszta ze mnie : (. Na dodatek przechodziły jakieś dwie dziewczyny. Smiejąc się ze mnie, zaoferowały chusteczki, ale podziękowałem i pojechaliśmy dalej, bo wstyd jak nie wiem .. Noga cała w błocie. Pomknęlismy prosto w Rudzie i później przez las. W pierwszej większej kałuży się obmyłem : ). A później coraz większe tylko były, Michał sprawdzał za każdym razem głębokość jadąc pierwszy. Później już asfaltem. Pod sklepem w Rytwianach zmiana dziurawej dętki i jeszcze jedna oranżada. Powrót przez zakład handlu.

Ogólnie jazda bardzo udana, poza glebą, która pewnie będzie mi wypomina przez dłuższy czas : ). Puls niziutki według zaleceń lekkiego treningu, nie wiem czy aż nie za lekkiego. A dziewczyny znajdziemy na fejsbuku, w Rudzie dużo osób nie mieszka ; ).
Dzięki chłopaki za wspólną jazdę.





Symulacja podjazdów na trenażerze.

Środa, 6 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Rolka
Trening - 1,15h
8 podjazdów po 1,15minuty
6 kadencyjnie, 2 siłowo

No cóż, mało przyjemne, ale lało jak diabli.
A później miałem przez minutę ciemno przed oczami... ; (

Trening Połaniec - Chańcza / Interwały

Wtorek, 5 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Samotnie, RR 2.25, >50km
O 15 wyszło słońce, wielkie zaskoczenie ; o
Około 16.30 wyjechałem z domu w stronę Połańca.
Do Połańca ładnie z wiatrem, 2 interwały i średnia wyszła ~31,3km/h licząc przejazd przez miasto wyjeżdżając.
Z powrotem pod wiatr, sporo ciężej, również 2 interwały.
W Rytwianach asfalt mokry a przejeżdżając przez miasto zaczęło padać, jednak stwierdziłem, że dopiero ulewa może mnie odsunąć od treningu. OD 3 upustu spokój i do Chańczy pod wiatr. Za Kurozwękami 2, już króciutkie interwały. W Chańczy średnia 30,2km/h jest ok : ). Powrót z wiatrem, od Kurozwęk porządne wyciszenie więc średnia trochę spadła, nie mówiąc już o średniej kadencji : )
Wszystkie interwały kadencyjne, gdyż ostatnio z powodu braku środkowej zębatki jeździłem dość siłowo.

Interwały: 180, 150, 120, 90, 60 ,30 - wszystkie kadencyjnie

Do Kurozwęk z Kubą

Poniedziałek, 4 lipca 2011 · Komentarze(0)
Telefon od Kuby 16.30 czy jedziemy gdzieś jakby przestało padać?
Odpowiedzieć oczywista - jasne, że tak : )

Koło 18 się zebraliśmy i wyjeżdżając z miasta zaczęło padać, jednak się tym nie przyjmowaliśmy. Wody z asfaltu też pełno na nas leciało : ) W Kurozwękach się zawróciliśmy. Na powrocie przejazd przez błoto, około 500metrów ze średnia 10km/h ?
Gdyby nie to naszą średnia była dość szalona - >30km/h.
Wróciliśmy przemoczeni i brudni : )
A następnego dnia na łańcuchu rdza, jednak wraz z kasetą został on 2 dni później wymieniony na nowy.
A to wszystko przy temperaturze 16,1C :)

Chańcza- Rtywiany - Golejów - Kłoda - Tuklęcz

Sobota, 2 lipca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria >50km, RR 2.25, Samotnie
O 15 przestalo padać, a o 16 wybrałem się na rower.
Najpierw na Chańczę, przez podjazd w Korytnicy coby się zdążyć wyciszyć.
Na Chańczu jakaś impreza na 4-rech wiatrach, większośc samochodów na tablicach TOS, TJE, i kieleckich. Później przez pola, więc średnia spadła o 4km/h i ubrudziłem rower. Tam nikogo się było i na działkę. Rozmiotłem piach na kostce zjadłem 2 jagodzianki i o 18.30 do domu, bo znowu zbierało się na deszcz : (. Dojechałem do domu, "ładna" pogoda więc poleciałem pożarówka do Rytwian, na Pocieszcze oczywiście mnie pies musiał pogonić, później przez las na Golejów, zjazdem na Rytwiany i na Kłodę. Przed Kłodą kolejny pies, tym razem duży zaczął mnie gonić, jednak po zwolnieniu wrócił do trzech dziadków sączących piwo. Powrót przez Tuklęcz. Miałem jeszcze zrobić jedno kółko przez Tuklęcz, ale zaczęły padać pojedyncze krople i wróciłem przez zakład handlu do domu. Niby nic, a jednak 70km do przodu, mimo niesprzyjającej pogody : )

Szydłow i Rembów

Czwartek, 30 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Odczyty z pulsaka można sobie ..., bo go zapomniałem wyłączać i włączać ; (
Max HR - znowu jakiś nierealny ..

Miasto Czerwiec RR 2.25

Czwartek, 30 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Miasto, RR 2.25
13 Czerwiec - 3,44km

14 Czerwiec - 13.64km

15 Czerwiec - 13.72km
Mieliśmy jechać z mastim, gasiorem i jaworem na golejow wieczorem i wyszlo z tego ...

16 Czerwiec - 16.17km
Na golejów i na jana

17 Czerwiec - 24,56km
Na Golejów, ganiany na rowerach na Jana, po mieście i do Michała po teczkę.

22 Czerwiec - 21,28
Koniec roku szkolnego, Ewa znowu nawalony jeszcze bardziej niż ostatnio.
Mieliśmy jechac do Kurozwęk ale Ewa przyszedł i zabawiał ludzi ;d

Inne - 5,86km

Miasto Czerwiec Kojaki

Czwartek, 30 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria Kojaki, Miasto
1 czerwiec - 10,57km
Pierwsze testy SPD i pierwszy szlif. Zdarty lekko pedał, but, róg i łokieć.
Przy okazji montażu cranków urwała się kadencja : x
Średnia szczęśliwy dzień jak na Dzień Dziecka ; )

2 Czerwiec - 22,66
Wieczorna jazda, początki, koło 20.00, skończone gdzieś 21.35
Zaliczony Golejów.

4 Czerwiec - 9,26km
Tu i ówdzie po nocy po mieście. Później jeszcze do garażu.

6 Czerwiec - 3,72km
Na Jana. Nawalony Ewcia leżący co chwilę i usiłujący jeźdźić na rowerze (3 gleby)
Później go jeszcze pod chatę odwiozłem coby nocki w rowie jakimś nie spędził ;d.

10 Czerwiec - 2,55km
Wróciłem z działki i pojechałem na Jana. Tam chwilę posiedziałem i zaraz zaczęło padać. Zakupiony baton w biedronce i za chwilę do domu. Wracałem powoli do domu coby mnie kojak ubranego na jasno nie uciapał. Średnia genialna - 6,41km/h !

11 Czerwiec - 4,01km
Na Jana o 20.30, ogólnie to mi zimno było.
Avg proprawiona - 9,07, a maksymalna to niebotyczne 26,17km/h !

Zadusznik z Kubą + Opuszczona wioska

Środa, 29 czerwca 2011 · Komentarze(1)
Przeglądając pewnego dnia bikestatsa, znalazłem taki oto wpis - > Wyprawa do Połańca przez Zaduszniki
Pomyślałem, że pewnego dnia też się tam wybiorę obejrzeć most.
I tak oto mamy 29 czerwiec, początek wakacji, ładna pogoda ~20c.
Z Kubą się umówiliśmy i jedziemy. Spokojnie pożarówka do Stróżek.
Później patrzymy na mapy i włączamy GPS-a. Nie był to do końca mądry pomysł, bo most w Zadusznikach jest dla ciufci i pieszych/rowerzystów.
Nawigacja prowadziła nas zaś do pierwszego mostu - 20km dalej.
Od razu coś mi się nie podobało, ale dopiero po 4km się zorientowaliśmy.
Wróciliśmy się te 4km jadąc koło rur lecących z Elektrowni Połaniec
do Osieka do jakiegoś zakładu zajmującego się wydobyciem siarki.

Przed samym mostem trochę błotka. Później przejazd pod torami.

Później 200metrów i już jesteśmy na moście.
Mega fajnie, jedziesz 30km/h, te blachy się tłuką na każdym łączeniu
...a Wisła 30metrów niżej : )
Przejechaliśmy na drugą stronę i już jesteśmy w województwie Podkarpackim.
Tam chwilę siedliśmy i zaczęliśmy robić zdjęcia. Było tam jeszcze parę osób.
Było również Cinquencento, na którym muzyka leciało na mega przesterze ; ).
Później telefon od Kacpra do Bochena czy jedzie szukać skrzynki.
Umówił się z Nim wstępnie na 18 pod blokiem.









Bochen -> Model i Król tego świata w jednym : )



Zdjęcia użytkownika adamjcf
Mam nadzieję, że nie będzie miał pretensji o te zdjęcia, w końcu też rowerzysta:)

Wracając jeszcze dwie fotki na Wiśle.



Powrót trochę wolniej, bo Bochen już lekko z tyłu zostawał.
Telefon od Kacpra na Pocieszce, że oni już jadą.
Więc rura do domu, zjadłem kurczaka i od razu w drogę.

Jechaliśmy w sumie w 5 osób.
Ja, TrixRer, Michał, Kubą i Kacper.
Do pożarówki główną na Osiek.
Michał z przodu, ja z Mateuszem środek, Kacper z Kubą z tyłu.
Tempo całkiem całkiem.
Przecinamy drogę na Strzegomek i dalej pożarówka.
Za jakieś 2km odbijamy w wąską dróżkę w lewo - według wskazań GPS-u.
Później 800km tą dróżką i dojeżdżamy do równoległej do pożarówki.
Mała kłótnia między Kacprem i Michałem czy jechać w lewo czy w prawo.
W końcu zdecydowaliśmy się jechać prawo i za 100metrów widać już było domy ; ) .
Oczywiście chłopaki odszyfrowali ukryte hasło, więc szukania nie było.
Skrzynka w rogu stodoły, przykryta sianem.
Oczywiście na nasze nieszczęście rozkopaliśmy nie ten róg,
...a było tam gniazdo os..
Za chwilę jednak znaleźliśmy skrzynkę, wpisaliśmy się do niej.
Dorzuciłem do niej jedną łatkę rowerowa, a Kuba obciął paznokcie.

Spakowaliśmy skrzynkę i zakopaliśmy ją z powrotem.
TrixTer zrobił kilka zdjęć rowerom.



Pochodziliśmy trochę po domach. Były dość zniszczone, co widać na zdjęciach.
Ludzi powyrywali kable, rozburzyli piece kaflowe, niszcząc przy okazji inne rzeczy i robiąc bałagan po sobie.
Dlatego nie podaję publicznie dokładnie gdzie jest ta wioska.
Jeśli ktoś chce proszę o kontakt, podam namiary :).
Chyba, że ktoś woli poszukać.

Nie chcemy by wioskę tą zniszczono, ani żeby było miejscem dla żuli.

Wioska nie dawno została opuszczona bo na jednym z domow byl rok 1967 a na stodole 1972.
Kilka zdjęć od Kacpra.




W tej wiosce ludzie bawią się w ASG, jak widać przegotowane wszystko


Jadąc prosto inną drogą wyjechaliśmy koło Strzegomka.
Później powrót pożarówką tą samą drogą.
W Staszowie zgubiliśmy koło szpitala Kacpra i Michała.
Podjeżdżając pod blok siedzimy chwilę i podjeżdżają 4 wozy strażackie.
Rura w Mateuszem, a Kuba został.
Coś się pali 2 bloki dalej.
Jeden strażak się potknął, drugi nie umiał równo wężą puścić, żeby się rozwinął..
Szybko się jednak zmyliśmy, bo trochę dziwnie w uciapanym stroju stać wśród tylu ludzi : )
Poszedłem się przebrać, wróciłem to przybyła jeszcze Magda.
Opuściliśmy ich z Bochenem i pojechaliśmy do Centrum po zakupy.
Później na Jana i Brianek opowiadał o swojej lasce z Katowic i ile to on z nią pisze/rozmawia i jak to on ją kocha ^ ^

Ogólnie mega udany dzień
: )


Dane z pulsaka tylko z Zadusznik : )

Z działki

Poniedziałek, 27 czerwca 2011 · Komentarze(0)
Kategoria <50km, RR 2.25, Samotnie
Wyjazd o 21, do domu dotarłem 21.45
Na radzikowie już ciemno, ale latarnie były :)
temperatura 13c, w samej bluzie, po cywilu więc było zimno i lekki wiaterek jeszcze. Do tego myłem trochę rower przed wyjazdem więc już w ogóle ręce zamarzały...